W ostatnim czasie jeden z moich blogów „złapał” filtr w Google.pl praktycznie na wszystkie interesujące mnie frazy kluczowe, co oczywiście zaowocowało sporym spadkiem ruchu z wyszukiwarki.
Początkowo myślałem, że to jakieś zawirowania i sprawa z czasem rozwiąże się „sama”. Niestety płonne były moje nadzieje. Po ponad miesiącu czekania, ruch nadal praktycznie zerowy, postanowiłem coś z tym zrobić.
Skąd filtr ?
Po krótkiej myślowej analizie sytuacji, doszedłem do wniosku, że to nie może być wina niczego innego, tylko nowo zainstalowanej wtyczki do WordPress’a. Miała ona ładnie zwiększyć ilość zindeksowanych stron bloga (ang. site) w Google.pl, mowa tutaj o Global Translator (w wersji darmowej). Dlaczego wtyczka ? Od kilku miesięcy strona nie było mocno linkowana, ani też linki nie były zdejmowane w ostatnim czasie. Przed instalacją wtyczki, pozycje były stabilne przez kilka miesięcy, a strona linkowana z dobrych serwisów, nie tykana SWL’em.
Global Translator
Global Translator to wtyczka do WordPressa, która automatycznie tłumaczy każdą z podstron bloga na różne języki (duży wybór języków). W opcjach pluginu są do wyboru różne tłumacze, w tym także Tłumacz Google. Niby wydaje się, że wszystko ładnie pięknie, site spuchnie i będzie ok
Niestety nie do końca.
Wersja darmowa ma pewien mankament, bardzo powoli tłumaczy kolejne podstrony co powoduje, że w indeksie pojawiają się puste podstrony, które praktycznie nie mają żadnej wartości (lub nie pojawiają się w ogóle). Po wejściu na taką podstronę jesteśmy przekierowani do tłumacza i tam strona jest przetwarzana. Z kolei zindeksowane strony też po pewnym czasie już nie są przetłumaczone i znów jesteśmy przekierowywani do strony z tłumaczem. Ok, to nie jest jakiś większy problem myślałem i mogę by to zaakceptować, oby indeks rósł
Narzędzie Google dla webmasterów
Niestety po czasie (kilku tygodniach od uruchomienia wtyczki Global Translator) wyszukiwarka Google zaczęła inaczej postrzegać moją stronę. Bardzo dobrze widać to było w narzędziach Google dla webmasterów. Po zalogowaniu się i wybraniu profilu interesującej nas strony przenoszeni jesteśmy do pulpitu nawigacyjnego, tutaj mamy zebrane najważniejsze informacje o naszej witrynie w formie skrótowej. Pobieżnie można zobaczyć, czy nie występują jakieś błędy itp. Uwagę moich oczu przykuła sekcja słowa kluczowe. Sekcja ta pokazuje ilość wystąpienia danych słów kluczowych na stronie, a następnie według tego wylicza ich ważność. Czyli tak jak postrzegana jest nasza strona przez roboty Google. Zdziwił mnie fakt, że w przypadku mojego bloga o tematyce fotograficznej, zamiast słowa fotografia, na pierwszym miejscu było słowo flag (wcześniej było tam oczywiście słowo fotografia).
Spamowe alt’y w stopce
Okazuje się, że wtyczka Global Translator, dodaje teksty alternatywne do obrazków w linkach do podstron tłumaczonych na inne języki. Pech chciał, że wybrałem dość dużo różnych języków w ustawieniach wtyczki (zależało mi na dużej ilości zindeksowanych podstron) co spowodowało, że stopka na moim blogu została „zaspamowana” alt’ami z opisem flag obcojęzycznych.
Wyjście z filtra
Postanowiłem zrobić mały test, wyłączyć wtyczkę i odczekać jakiś czas, zobaczyć co się stanie. Po około dwóch tygodniach, strona „wraca” na wszystkie frazy do top’u w wynikach wyszukiwania Google.pl. Nic więcej nie było robione ze strona, tylko odłączenie wtyczki, oraz usunięcie odpowiednich linijek z kodu strony.
Moim zdaniem, to było przyczyną filtra, 100% pewności nie ma, bo w pozycjonowaniu pewności nie ma nigdy, ale był to ciekawy przypadek i dał do myślenia i jeszcze raz potwierdził fakt, że liczy się treść na stronie, a nie tylko linki
Co o tym myślicie ?

Trza było najpierw sprawdzić czy strona się utrzyma z filtrem pomimo braku zmian, możliwe że to jakieś szalone zawirowania a nie koniecznie filtr
Jasne, jest to możliwe. Jednak strona była stabilna przez kilka miesięcy i nic się nie działo. Myślę, że to jest to co opisałem wyżej, ale pewności 100% nie ma. Pozdro!
To może teraz w ramach eksperymentu włącz wtyczkę jeszcze raz i sprawdź czy i tym razem frazy polecą
Chyba trzeba będzie tak zrobić.
Ciekawy przypadek. Interesuje mnie skuteczność takiego pluginu – czy faktycznie poprawiła się odwiedzalność strony (lub inne statystyki), dzięki innym wersjom językowym?
Myślę, że trzeba by zainwestować w pełną płatną licencję. Wersja darmowa niestety nie działała idealnie i strony czasem „gubiły” tłumaczenie. Wydaje mi się, że w pełnej wersji jest to lepiej rozwiązane ale nie mam pewności.
Zabek – skusisz sie na platna wersje? Ile ona kosztuje? Ciekawe czy rzeczywiscie liczba wejsc na strone by sie zwiekszyla.
Jeszcze przetestuję wersje free
a może ten filtr to tak naprawdę problem z tym, że poprzez dodanie dużej ilości stron w kilku językach namieszałeś z geolokalizacją serwisu?
Jest to całkiem możliwe, wcześniej o tym nie pomyślałem. Włączę go jeszcze raz na próbę.
Super wpis! Gratulacje dla Autora bloga mam nadzieje ze bedzie tu sie pojawiac jeszcze wiecej wpisow, a korzystajac z okazji czy wiecie moze co oznacza termin: nybrartalny – dzieki za odpowiedz
A co z WPML? Testowałeś może to rozwiązanie? W ostatnim czasie obserwuje, że zwiększa się liczba osób z zagranicy odwiedzających moją stronę, rzecz jasna zmuszeni są używania tłumacza. Zastanawiam się czy postawić na automatyczne tłumaczenie podstron, czy tylko dać widżet z google translatorem, aby ułatwić tłumaczenie.